Jak sprzedawać części w internecie
| Spis treści |
|---|
| Jak sprzedawać części w internecie |
| Jak sprzedawać części w internecie - strona 2 |
| Jak sprzedawać części w internecie - strona 3 |
| Wszystkie strony |
Internet staje się współcześnie równie wartościowym kanałem dystrybucji jak tradycyjna sprzedaż stacjonarna czy wychodzenie na zewnątrz do klienta. I nawet w bardzo specyficznej pod tym względem branży dealerskiej – choć sprzedaż aut w sieci to ciągle melodia przyszłości – na wirtualnych serwisach aukcyjnych można już nierzadko kupić części do samochodów, a firmy zaczynają na poważnie myśleć o tworzeniu własnych sklepów internetowych.
Oczywiście najbardziej popularną formą dystrybucji części zamiennych pozostają tzw. sprzedaż przez ladę oraz generująca zazwyczaj największy przychód sprzedaż powiązana z wykonywaniem napraw serwisowych. Wśród klientów firm dealerskich znajdują się też często więksi, zewnętrzni odbiorcy – przede wszystkim niezależne warsztaty blacharsko-lakiernicze – którzy kupują
części na potrzeby własnej działalności usługowej. Oferta w internecie nie jest jeszcze na polskim rynku standardem, a w sieci wystawiane są przeważnie produkty słabo rotujące albo te, które nie wymagają składania odrębnego zamówienia u importera. – To prawda, w internecie sprzedajemy głównie części mniej popularne albo zamówione przez czyjeś niedopatrzenie – przyznaje Konrad Kiełbasa. Zaznacza on jednak, że wcale nie uważa, że „sprzedaż www” albo nawet własny sklep internetowy są błędem. Wręcz przeciwnie, poważnie myśli o tym, aby w przyszłości wprowadzić takie rozwiązanie również w swoim dealerstwie.
O tym, że warto, przekonuje Zbigniew Masternak, właściciel firmy Proint.pl, specjalizującej się między innymi w tworzeniu sklepów internetowych dedykowanych dla konkretnych grup odbiorców. Podstawowa różnica między własnym sklepem a serwisem aukcyjnym polega na tym, że kiedy ktoś zapyta klienta o to, gdzie kupił swój produkt, klient nie odpowie już, że kupił część na Allegro, tylko – że kupił ją w konkretnej firmie. Własny sklep to promocja swojej marki, a nie promocja tego czy innego aukcyjnego serwisu – zaznacza Masternak.
Usługa poza standardem
Według prognozy firmy badawczej Euromonitor International, w 2010 roku Polacy wydali na zakupy w sieci około 15,5 mld zł, z czego blisko jedną trzecią - właśnie w sklepach internetowych. Analitycy szacują, że w najbliższych latach handel w sieci będzie rósł w tempie 15-20 proc. rocznie. Aby otworzyć sklep internetowy z częściami, potrzebny jest wykonawca, który zaprojektuje witrynę, a przede wszystkim wyposaży ją w „silnik” i profesjonalne aplikacje. Maciej Buzun z firmy Goshop.pl przekonuje, że choć utworzenie sklepu internetowego wiąże się początkowo z większym, jednorazowym wydatkiem - w jego firmie jest to niespełna 2,5 tys. zł - samo utrzymanie sklepu jest już tańsze. - Sklep znajduje się na serwerze klienta, a koszty infrastruktury (serwer + domena internetowa) mogą się zamknąć już w kwocie 300 zł. Można oczywiście zapłacić więcej, jeśli ilość klientów sklepu będzie dość duża. Istnieje jednak prosta zależność: koszty utrzymania serwisu rosną wraz ze wzrostem sprzedaży. A to jest to, czego każdemu sprzedającemu należy życzyć – zwraca uwagę przedsiębiorca.
Zaznacza on równocześnie, że zanim klient zdecyduje się inwestycję, może zobaczyć na stronie internetowej zarówno demo sklepu, jak i demo panelu administracyjnego – a więc zaplecza, za pomocą którego zarządza się sprzedażą i sprawdza wszelkie statystyki dotyczące kupowanych produktów. Goshop.pl proponuje kilka stopni zaawansowania i funkcjonalności oferowanego przez siebie produktu.
Z kolei Robert Skassa, właściciel firmy TanieSklepyInternetowe.pl, podkreśla, że internetowy sklep z częściami wymaga pewnych niestandardowych rozwiązań, na przykład wyróżnienia rocznika czy modelu auta, do którego klient chce zakupić części. – Taki sklep musiałby by zostać wykonywany poza standardem czy gotowym szablonem, który oferujemy zazwyczaj księgarniom internetowym albo sklepom z kosmetykami. W najprostszej wersji byłby to koszt około tysiąca złotych, w modelu bardziej zaawansowanym trzeba się liczyć z wydatkiem kilku tysięcy. Wówczas otrzymuje się szereg bardzo przydatnych aplikacji i ułatwień: wielojęzyczność, system importu/eksportu danych, różnorodne formy płatności, a także integralność z serwisem Allegro i porównywarką Ceneo – opowiada Skassa. Dodaje również, że zrobiony w ten sposób sklep można w późniejszym czasie niemal dowolnie rozbudowywać.



